W końcu nadszedł pogodny i słoneczny weekend w samym środku zimy, co prawda resztki topniejącego śniegu nie tworzą zimowej bajkowej scenerii lecz nie ma co zbytnio grymasić, trzeba brać co jest, bo kto wie może być i tak, że za jakiś czas o śniegu możemy sobie jedynie pomarzyć. Wiec jak zawsze korzystając z kilku wolnych przedpołudniowych godzin aby do końca nie zapomnieć co to zimowy spacer, parę kilometrów w pięknym słońcu i temperaturze nieco poniżej zera, przynajmniej na początku wędrówki...
Ciągle mam nadzieje i liczę na to że jeszcze sypnie nieco śniegiem i to w takim momencie gdy będę gotowy wyruszyć przed siebie, bo co innego stąpać po resztach śniegu i szronu, a co innego cieszyć się nim świeżym i puszystym w pełnej okazałości. Zatem do następnej relacji...
.jpg)

txt...
txt...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz