Ostatnia niedziela października mimo nie najlepszych prognoz jednak w przedpołudniowych godzinach okazała się na tyle łaskawa że pozwoliła na mały rowero - spacer w okolice mojego ulubionego zakątku w Stryszowie. Niemal jak zawsze na początku przejażdżki w pięknym słońcu plany były na tyle szerokie i nadmuchane że wydawało się iż powrót będzie gdzieś po południu, jednak prognozy i postępujące całkowite zachmurzenie szybko te plany zweryfikowało a cały spacer został mocno okrojony. Ale nie ma co narzekać a tylko cieszyć się z tych pięknych i malowniczych momentów jakie możemy doświadczać.
Coraz krótsze dni co widać szczególnie po zmianie czasu na zimowy oraz powoli znikające liście na drzewach wszystko to sprawia że ten jesienny entuzjazm jaki zazwyczaj nam towarzyszy niestety stopniowo gdzieś powoli odchodzi. Tak jak często się powtarza... a mnie jest szkoda lata, tak tutaj równie można powtórzyć.. a mnie jest szkoda kolorowej jesieni... Niestety natura i przyroda jak wszystko wokół nas, cały czas i dynamicznie się zmienia czy się to komuś podoba czy nie... :)
Zatem kolejna garść jesiennych swojskich obrazków ale mam nadzieje że jeszcze coś w kolejnym poście dorzucę.
Stryszów i okolica 25.10.2026




txt...