• txt...
  • txt...
  • txt...
  • txt...
  • txt...
  • txt...
  • txt...
  • txt...

sobota, 4 marca 2017

W marcowym słońcu...



Pierwszy marcowy weekend przywitał nas wszystkich piękną słoneczną sobotnią pogodą z temperaturą dochodzącą do 17 stopni i tylko momentami lekko porywisty wiatr nieco przeszkadzał.



Korzystając z tak miłej pogody o tej porze roku, jak i wykorzystując fakt, że na drzewach jest niewiele, by nie powiedzieć łyso, warto odwiedzić miejsca, gdzie podczas lata widać... mniej, lub wcale.


Zembrzycka "Łysa Góra" a w zasadzie jej południowe zbocze, bo stąd pochodzą niniejsze zdjęcia kiedyś tętniąca życiem, rolnymi uprawami, polowymi pracami, łanami soczystej trawy, pieczołowicie zadbanymi miedzami, dziś już całkowicie zarośnięta, tarniną, drzewami i krzakami,  trudna do przejścia latem, teraz zachęca by ją odwiedzić, chociażby dla wspomnień i oryginalnych widoków.




Coś już zaczyna kwitnąć, jak widać...  niestety nazwy nie kojarzę.



 A zatem kilkanaście obrazków Zembrzyc (fragmentów) i nie tylko, widzianych zza drzew.










Zembrzyce, 04.03.2017

poniedziałek, 27 lutego 2017

Luty, zimowy, czy wciąż jesienny?


Nieco jesienna zrobiła nam się końcówka lutego, w tym roku wyjątkowo mało szczęśliwa dla mnie jeśli chodzi o utrwalanie uroków zimy. Kolejna niedziela szara, pochmurna, nie przypominająca tej radosnej, wesołej zimowej aury ze śniegiem, skrzypiącym mrozem, czy pięknym rześkim powietrzem. Cóż, taki urok....




Z racji tego że to już ostatnia niedziela lutego, większego wyboru nie było jak udać się w końcu na dłuższy (po przerwie) spacer i przynajmniej spróbować, jeśli nie znaleźć coś ciekawego, to przynajmniej zrobić te kilka kilometrów pieszo po zimowej kondycyjnej zapaści.




Co przekuwało uwagę, oczywiście dość dobra przejrzystość powietrza, po kilkunastu dniach mglistych z mgłami i wszędobylskim smogiem. Wspaniale ośnieżona królowa Beskidów czyli Babia Góra, pięknie się prezentowała, choć z pewnością jeszcze piękniejsza byłaby na tle błękitnego nieba.



Stosunkowo dobrze było również widać Tatry, co nie zawsze z okolic Marcówki jest możliwe, próbując utrwalić je na maksymalnej ogniskowej (70-300) niestety jakość zdjęć spada, ale odrobina satysfakcji z pewnością jest, no i pamiątka też pozostaje z lutowego spaceru.





Oczywiście nie może zabraknąć przepięknej kapliczki, która w otoczeniu nagich drzew pokrytych jemiołą również ma swój niepowtarzalny urok.



Marcówka, 26.02.2017
Powered By Blogger