niedziela, 10 grudnia 2017

75. Konkurs Szopek Krakowskich - 7.12.2017


W tym roku już po raz 75-ty zgodnie z tradycją w pierwszy czwartek grudnia u stóp pomnika Adama Mickiewicza na Rynku Głównym przybyli  twórcy i wykonawcy szopek aby móc wystawić i pokazać swoje arcydzieła.



Aby poczuć klimat zbliżających się Świąt wystarczy w ten właśnie dzień odwiedzić Krakowski Rynek i będąc tam na miejscu zobaczyć to wszystko co tak miło kojarzy się z okresem Bożego Narodzenia.





Jak zawsze w konkursie biorą udział doświadczeni twórcy szopek, laureaci poprzednich edycji, ale i  również dzieci z krakowskich i podkrakowskich przedszkoli, szkół i zakładów opiekuńczo-leczniczych.












W tym roku po pochmurnym czwartkowym poranku, gdzie niebo było całkowicie spowite chmurami koło południa gdy wszystkie szopki były już na cokole pomnika a dla tych co zabrakło miejsca wokół niego, wyjrzało słońce wraz z błękitem nieba aby swoimi promieniami oświetlić i jeszcze bardziej wyeksponować te jedyne w swym rodzaju dzieła sztuki.




Cieszę się, że udało mi się w tym roku po przerwie być obecny i uczestniczyć jako obserwator w tym miłym i podniosłym wydarzeniu.





Dla zainteresowanych nieco więcej w poniższym linku:
75.Konkurs Szopek Krakowskich


Kraków, 7.12.2017

sobota, 2 grudnia 2017

Letnie wspomnienia... zespół Szelindek


Okres zimowy to dobry czas aby w wolnych chwilach powspominać miniony czas, w którym wiele się działo bliżej i dalej. Przypomnijmy sobie zatem czerwcowy Jarmark Świętojański jaki odbył się pod Wawelem w piękny czerwcowy weekend, a szczególnie spotkanie z muzyką dawną z minionych epok.


W niedzielne popołudnie w ramach bogatego programu tegorocznego Jarmarku Świętojańskiego czyli trzech dni z historią i renesansem wystąpił między innymi węgierski zespół "Szelindek" - pełna nazwa to Szelindek Régi-Világzene Forgatag.


Powstały w 2010 roku to zespół który gra i popularyzuje muzykę historyczną z obszarów Europy i południowo-zachodniej Azji. Wykorzystuje w tym autentyczne instrumenty muzyczne, tym samym rekonstruuje tradycyjną muzykę ludową tamtej epoki z terenów Węgier, Polski, Karpat, Bałkanów i Turcji.



Przy tworzeniu i graniu tej oryginalnej muzyki korzysta z dawnych instrumentów takich jak: zurna, lira korbowa, ney, skrzypce, dudy, koboz, bębny, tamburine, buzuki, Darbuka, oud Laute. Oczywiście jako laik nazwy tych instrumentów, które miałem okazję usłyszeć znalazłem oczywiście w informacji o zespole.






Słuchając i oglądając tych oryginalnych piosenek i występów, trudno się dziwić że zespół chętnie jest zapraszany na różnego rodzaju festiwale historyczne, w których występ ich jest bez wątpienia zawsze wielką i miłą atrakcją.






Warto jest czasem przenieść się mentalnie do innej epoki, zobaczyć to czego na co dzień nie widzimy, lub posłuchać tego co słuchało się dawniej wszak taka muzyka i jej atmosfera jaką tworzy jest jak wehikuł czasu dla bardziej podatnych i czułych na tego rodzaju impulsy... Polecam jej posłuchać, niestety nie nagrałem chociażby krótkiego fragmentu ich występu, czego trochę teraz żałuje...




Kraków, 18.06.2017

sobota, 25 listopada 2017

Powitanie dnia na Babiej Górze - 24.11.2017


Już raz udało mi się powitać dzień na szczycie Diablaka (1725 m.n.p.m) w piękny czerwcowy dzień lecz mając w pamięci te niezapomniane chwile, tą magię którą nie da się opisać słowami ani nawet zdjęciami, korzystając z okazji bycia tam również w listopadowy poranek podjąłem wyzwanie i postanowiłem skorzystać i przeżyć to jeszcze raz, a mam nadzieje że nie ostatni.



Stosunkowy krótki dzień i relatywnie późny świt, pozwala w miarę o rozsądnej porze wstać i wyruszyć na powitanie dnia na szczycie góry. Około godziny 4.45 w towarzystwie rozgwieżdżonego nieba wyruszamy z latarkami z parkingu na Krowiarkach aby bez pośpiechu zameldować się na szczycie przez wschodem słońca.




Po ponad dwu godzinnym marszu w końcu zaczyna świtać na tyle, że ostanie podejścia można było pokonać bez zbędnego pośpiechu z jednoczesnym podziwianiem zmieniającego swą barwę nieba wraz z wyłaniającymi się powoli z mroku niepowtarzalnymi panoramami.



Moment świtu "zaplanowaliśmy" na godziną 7.07 ale wszystko zaczęło się znacznie wcześniej, świt a właściwie niemal bajkowe widoki, które go poprzedzały dawały porcję wrażeń i doznań na dłuższą chwile przed.



Zgodnie z przewidywaniami listopadowy wschód różni się od letniego i mimo zapowiadanej idealnej pogody, tuż nad horyzontem wschodzącego słońca widać było rozmyte pasmo chmur co zdecydowanie wydłużyło moment wschodu, jednocześnie czyniąc go bardziej majestatycznym i bardziej rozłożonym w czasie.







Podsumowując... cóż więcej pisać, każdy to powinien zobaczyć i przeżyć przynajmniej raz w życiu...







I jeszcze kilka obrazków z drogi powrotnej, urzekające morze mgieł po słowackiej stronie, skrzypiący, zmarznięty śnieg wśród ścieżek w kosodrzewinie, to chyba rzeczy które zostaną w pamięci długo, no przynajmniej do następnej wizyty tutaj... :)











 nieco więcej na Google+ (wkrótce)


Zawoja, Babia Góra, 24.11.2017